Szczecin w malarstwie przełomu XIX i XX wieku - wystawa kolekcjonerska - cz. 3 - Kontynuacja?
Автор: Marek Koszur
Загружено: 2024-10-25
Просмотров: 264
Описание:
Pelny tekst: http://koneser.club/skansen-czy-nowy-eden/
W roku 2016 kolekcjonerzy zorganizowali wystawę dzieł Eugena Dekkerta. Równolegle, ekspozycję dzieł tego samego malarza zaprezentowało Muzeum Narodowe w Szczecinie. Kolekcjonerzy mieli dziesięć płócien, muzeum – dziewięć.
Nie idzie tu o żadną rywalizację!
Prezentuję jedynie stan faktyczny.
Kolekcjonerzy to jest żywioł. Poza pasją i umiłowaniem – posiadają konkretne dzieła sztuki. To skarbnica i szacunek dla dokonań pokoleń Autorów, bez względu na polityczny czy geograficzny układ państw i relacji między narodami, z jakich ci twórcy się wywodzą oraz pochodzą.
𝑻𝒆𝒏 𝒅𝒐𝒓𝒐𝒃𝒆𝒌 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒍𝒊𝒄𝒛𝒚. 𝑱𝒆𝒔𝒕 𝒑𝒓𝒛𝒆𝒔ł𝒂𝒏𝒌𝒂̨ 𝒅𝒐 𝒘𝒛𝒂𝒋𝒆𝒎𝒏𝒆𝒈𝒐 𝒑𝒐𝒓𝒐𝒛𝒖𝒎𝒊𝒆𝒏𝒊𝒂, 𝒎𝒐𝒛̇𝒆 𝒃𝒚𝒄́ 𝒏𝒐𝒘𝒚𝒎, 𝒘𝒔𝒑𝒐́𝒍𝒏𝒚𝒎 𝒎𝒊𝒂𝒏𝒐𝒘𝒏𝒊𝒌𝒊𝒆𝒎 𝒃𝒖𝒅𝒐𝒘𝒂𝒏𝒊𝒂 𝒔𝒂̨𝒔𝒊𝒆𝒅𝒛𝒌𝒊𝒄𝒉 𝒓𝒆𝒍𝒂𝒄𝒋𝒊.
Lecz – jak w tym porzekadle: mówił chłop do obrazu, a obraz ani razu – postulaty kolekcjonerów, ledwie szeptem wypowiadane, nie są przedmiotem zainteresowania lokalnych decydentów.
Kiedy poznałem tajniki finansowe i kalkulacje kosztów wystaw takich jak ta w Willi Lentza – nie mogłem wprost uwierzyć, jak „majestat” państwa feudalnie traktuje prywatne zbiory!
Czy wyjaśnieniem tego fenomenu niepełnosprawności w zaspakajaniu naszych elementarnych potrzeb z wyższej półki, o czym powie w tym reportażu pan Marek Wyłupek jest zwykły brak wyczulenia, wrażliwości i wykształcenia ludzi zarządzających społecznymi środkami?
Pewnie tak. Ale z czego on się wziął? Kto przeprowadził na nas tę kastrację doznań i uczuć wyższych?
Nasi wybrańcy!
Organizatorzy m.in. koncertów Divy na opuszczonym moście, pieszo-rowerowym. Gdzieś, w szczerym polu. Za grube dziesiątki tysięcy złotych, zebrane w sumę przekraczającą wynik pięciozerowy!
Taki mają gest.
Albo finansując wakacyjne śpiewanie (sobie) na zamkowym dziedzińcu. Kto zabroni bogatemu i dobrze skolegowanemu?
Niestety, w szeregu z niedokształconymi urzędnikami staje wcale nie "terakotowa" armia szczecinian. Mieszkańców tego regionu.
To my jesteśmy bywalcami muzeów, galerii, sal teatralnych. Kupować będziemy, jak nienasycone gęsi wszystko, co „oni” nam sprzedadzą, uznając, że jest Okej?
Nie, nic nie jest w porządku.
Ścieżki rowerowe donikąd, deptaki czy aquaparki - to nie jest jedyny sposób na przetrwanie w rodzinie europejskiej.
Pozwalamy urzędnikom babrać się w powiatowej dyplomacji. Prasa pisze o wyportkowaniu jednego urzędnika przez drugiego. Częściej łamy gazety zajmują ci, któryż weszli w konflikt z prawem.
Albo – pozwalamy lokalnym watażkom budować i realizować wizje na skalę centrów nauk, pozostających na poziomie kiepskiego kółka zainteresowań w szkole parochialnej. A kiedy mieliśmy takie szkoły? Kto pamięta? Dobrze, brawo – więc w Szczecinie jesteśmy na takim właśnie poziomie.
Poranne serwisy tego tygodnia przyniosły nową wiadomość.
Wprost uwierzyć nie mogę.
Spór o powierzchnie, na których na Wałach Chrobrego gospodarują w niezgodzie Muzeum Narodowe i Teatr Współczesny został zakończony! Ten budynek zostanie rozbudowany, to znaczy otrzyma dobudówkę. Czyli – Statua Wolności zostanie wzbogacona o kurnik, a Wieża Eifflla - o mały chlewik. jakby się dało - sorry, taka mała prywata - potrzeby mi schowek na rower. Może dałoby się...
Ludzie!
Z nazwiska i posady wymieniony marszałek Olgierd Geblewicz powiadomił mieszkańców miasta o kolejnej kosmicznej decyzji. W chwili, gdy nie obsadzone stanowiska nowego dyrektora muzeum, który winien mieć wizję tej placówki, a do jej realizacji – niezbędne warunki – urzędnik decyduje: teatr będzie ustawiony na Wałach tak a tak – grzędy po dwie w rzędzie i trzy w szyku. A muzeum - jakoś tam tak inaczej. Albo owak. Można wnioskować, że nowy dyrektor Muzeum Narodowego swoje wizje zwróci do szklanej kuli. On zostanie dozorcą światłej myśli i wizji urzędnika. Omnipotentnego. A dyrektor ma być wyłoniony w konkursie. Jego jedynym orężem będzie wizja tej instytucji. Dziś wiemy już, że wizja jest zbędna. Samorząd sprawę załatwił.
Pytałem dyrektora Adama Opatowicza, z nowego Teatru Polskiego – czy za tak koszmarne pieniądze na rozbudowę starej rudery po loży masońskiej jaką przejął zaraz po wojnie Teatr Polski, nie warto było zbudować ultranowoczesny teatr w sercu Szczecina? Serce jest nie tam, gdzie gabinet marszałka czy dyrektora teatru, ale tam, gdzie mieszkają ludzie! A gdzie są największe skupiska osiedli mieszkaniowych? Gdzie są tereny na parkingi? Zaparkowanie auta przed obecnym Współczesnym czy Polskim to zadanie dla prestidigitatora. Nie widać tego z urzędu marszałkowskiego? Oczywiście, że nie. Bo marszałek zostanie podwieziony i odwieziony. Nikt go też o bilet na spektakl nie zapyta. A ty, szaraku, stawiaj auto w pionie!
Ile jest teatrów na prawobrzeżu? Ile jest w Stargardzie? A w Policach? Tylko patrzeć, jak się satelity w metropolię zleją. I wszyscy będziemy się, jak małpy na jedną choinkę, na czubek przy wałach Chrobrego pchali?
Ludzie!
Poruta, jakiej dawno nie mieliśmy.
więcej tutaj: http://koneser.club/skansen-czy-nowy-eden/
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: