Tarnobrzeg, miasto paradoksów
Автор: tbginfo
Загружено: 2026-01-04
Просмотров: 706
Описание:
Piosenka o Tarnobrzegu, tekst Tarnobrzeg.info, zdjęcia własne lub bliskie.
Muzyka, a jakże, z AI.
Tekst:
Eh, Tarnobrzeg, Tarnobrzeg, to jest miasto paradoksów
Stare lasowiackie drzewa, cicho szumią po żydowsku
Ten usypiający spokój zbuntowanych bojowników
Takie małe miasteczko, na dwadzieścia kilometrów
Miłość, zgoda i współpraca, święci i błogosławione,
Który to spalił sąsiadów i ukradł matce koronę?
Żurek, Turek, czekolada, Browar i piwo z konopi
Proziak życia – płynie Wisła i w kopalni się utopi
I nie musisz nigdzie jechać, bo tu wszędzie można zajść
A to co nas ogranicza, to nasz niepotrzebny strach
W końcu „sky is the limit”, niebo wszędzie takie samo
W lustrze wody się odbija nad piekielną siarką
Promem płyną parasole, wśród techniki ptasich krzyków
Czarne dziury w martwej wieży, gwiżdżą tęsknie do jerzyków
Ryba, sowa, bóbr i żaba, łuk tęczowy betonowy,
Kino włoskie nieme, głuche, na kościele róż gejowy.
Obok placu czerwonego czarno-biali zakonnicy
Dobroczyńca pańszczyźniany wylądował na ulicy
Sarna wzorem jest odwagi, rewolucję ksiądz rozpalał
Betonowe koła w lesie, brat Onufry wodą zalał
I nie musisz nigdzie jechać, bo tu wszędzie można zajść
A to co nas ogranicza, to nasz niepotrzebny strach
W końcu „sky is the limit”, niebo wszędzie takie samo
W lustrze wody się odbija nad piekielną siarką
Zabytkowa łąka kwitła zaraz pod najwyższym sądem
Lux-wychodek z rozłupanym hiszpańskim wyglądem
Kolekcja Dzikowska kredytów na wnuków barki
Zamiast galerii baraki, pasaże i parki
Chociaż siarka zakopana, Siarka zawsze kopać będzie
Pamiętam: tysiąc dziewięćset i pięćdziesiąt siedem
Przekleństwo zbawienne, życiodajna trucizna
Nie zabiła i wzmocniła, nasza niezgojona blizna
I nie musisz nigdzie jechać, bo tu wszędzie można zajść
A to co nas ogranicza, to nasz niepotrzebny strach
W końcu „sky is the limit”, niebo wszędzie takie samo
W lustrze wody się odbija nad piekielną siarką
Sam przychodzi feeling, sam słów sens, rytm, rym
Kiedy pływam w babci sadzie i nurkuję w nim
Kiedy widzę jak urosły kamionkowe sosny
Choć spodziewam się jesieni, wypatruję śladów wiosny
Że żelazna stara kolej, teraz drewnem jest zabita?
Już się nie da zmazać linii, która w skale jest wyryta
I nie zniknie nasza plama, jeśli widać ją z kosmosu
Nasze miejsce, szczęście, dramat, nasze miasto paradoksów.
I nie musisz nigdzie jechać, bo tu wszędzie można zajść
A to co nas ogranicza, to nasz niepotrzebny strach
W końcu „sky is the limit”, niebo wszędzie takie samo
W lustrze wody się odbija nad piekielną siarką
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: