Zebrzydowice 1998 rok praca manewrowa na stacji granicznej
Автор: Jan Kowalski
Загружено: 2024-07-12
Просмотров: 769
Описание: Zebrzydowice około połowy czerwca 1998 roku. Od przemian lat 1989/90 aż do początku XXI wieku miały tam co robić dwa przetoki (wcześniej był tam planowo trzy, a bywały lata że i cztery). Tego dnia służbę miałem akurat na pierwszym. Dwójka pracowała w stacji całodobowo siedem dni w tygodniu i 365 dni w roku. Na zmianę roboczą przetok nr. 2 robił tam po ok. 60 km (ok. 120 na dobę) i rozrządzało się często ponad 10-pociągów. Jedynka na dniówce jechała rano luzem do Czarnolesia celem obsługi bocznic w Chybiu (cukrownia i tory ogólne), Strumieniu (głównie obsługa miejscowego złomowiska) i Pruchnej (nawozy sztuczne do GS oraz opał). Po południu priorytetem był zestawienie planowego pociągu stałego kursowania o najwyższym priorytecie tzw. "Gagarina" (żargonowa nazwa nie mająca nic wspólnego z ST44. Czasem PKP uruchamiało bis-a w postaci "Walentyny" oraz nawet bis-a-bis-a, ale przezwiska już nie pamiętam). Był to pociąg OIDP kursujący w relacji do Austrii i często w składzie miał naczepy samochodowe. Na nocnej zmianie "jedynka", czyli przetok pierwszy obsługiwał pociąg zbiorowy do Cieszyna. Po drodze obsługiwał Kaczyce i stację Cieszyn Marklowice. Najwięcej wagonów kursowało do cieszyńskich "lakierów" (jedna z największych swego czasu fabryk tego typu w Europie). Głównie były to cysterny. Oprócz tego w Marklowicach obsługiwało się tory ogólne z których korzystała konkurencja Polifarbu tzn. Lakma. W samym Cieszynie podstawiało się wagony dla PSK (Przedsiębiorstwo Spedycji Krajowej – polskie przedsiębiorstwo państwowe utworzone z dniem 1 maja 1963 przez Ministra Komunikacji przez wydzielenie ze struktur PKS i PKP) oraz na tory ogólne, gdzie najwięcej korzystała cieszyńska wytwórnia maszyn elektrycznych Celma. Trzeba było szybko się uwijać, aby zdążyć wrócić do Zebrzydowic przed północą. Nasza SM42 i drużyna manewrowa łączyła wtedy dwa ekspresy w jeden tzn. grupę krakowską z grupą warszawską pociągu OIDP Silesia albo Chopin (nie pamiętam który dokładnie). Manewry z pasażerami szły bardzo sprawnie. Około trzeciej nad ranem robiliśmy operację odwrotną gdy Chopin/Silesia wracał z Wiednia i Pragi i trzeba było poprzełączać grupy wagonowe na Kraków i Warszawę. Obecnie koleją obsługiwana jest tylko bocznica cieszyńskiej elektrociepłowni. Czasem przetarg wygrywają "prywaciarze" a czasem PKP-Cargo. W czasach gdy Cieszyn był odcięty kolejowo z obu stron (modernizacje torów), to węgiel do elektrociepłowni woziliśmy my przez Zebrzydowice-Petrovice-Karwinę-Łąki nad Olzą-Kocobędz-Czeski Cieszyn. W Czeskim Cieszynie następowała zmiana kierunku i dalej jazda do Cieszyna. Widoczna na filmie lokomotywownia nie była w użyciu od listopada 1994. W dniu nagrywania wideo przyjechał pociąg ratunkowy i zabrał ostatnie nasze parowozy Ty42. Jeden z nich ogrzewał halę tutejszej lokomotywowni po raz ostatni w sezonie grzewczym 1993/94. Dwa inne na zimę jeździły zawsze do Bielska Białej w tym samych - ogrzewczym celu. Ogrzewały na zmianę hale tamtejszej parowozowni zamienionej jeszcze w PRL-u na warsztat napraw i remontów kolejowych samojezdnych żurawi. Parowóz w najlepszym stanie Ty42-19 tzn. wyposażony w wszelaki osprzęt i drągi napędowe (popędówy) opuścił Zebrzydowice w okolicach 1995. Do 1994 roku był w stanie prowadzić pociągi. Do nawęglania oraz na kanał oczystkowy jeździł o własnych siłach. Ostatni pociąg poprowadził na pożegnanie lata 1991 i był to pociąg do Wisły Głębce przez Jastrzębie Zdrój, Pawłowice Śląskie, Skoczów, a na powrót przez Cieszyn do Zebrzydowic. Poprowadził go do Wisły Głębce i dalej w drodze powrotnej do Wisły Uzdrowisko nasz nieodżałowany przewodniczący Związku Zawodowego Kolejarzy śp. Franciszek Dzida. Maszynista ten posiadał trzy prawa kierowania. Był w pracy codziennie od poniedziałku do piątku od 7:00 do 15:00 i planowo obsługiwał nasz przetok w lokomotywowni w postaci niezawodnego w tej roli SM41 "Ganz". W sezonie grzewczym dodatkowo dozorował parowóz. W piątek, gdy trzeba było parowóz wygasić, Pan Franciszek lubił zaczekać na powrotny międzynarodowy pociąg pośpieszny "Polonia" z Budapesztu (wtedy to 16-wagonów na EP05), aby dać popis możliwości parowozu jadącego luzem. Całą sadzę z dymnicy i lesz wyrzucało z komina na kilkadziesiąt metrów w niebo. Tory szlakowe przebiegały w bezpiecznej odległości od manewrującego parowozu, więc sadza nie spadała na pasażerów pośpiecha, ale mieli za to widowisko :-).
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: