Wyprawa Czernobylska 8(G) Elektrownia Włodzimierza Lenina
Автор: Grzechu 40
Загружено: 2017-02-26
Просмотров: 16262
Описание: Hej ludziska! Witam was serdecznie w kolejnym odcinku z Wyprawy Czernobylskiej. Dziś? No cóż, widzicie po tytule... Po ośmiu odcinkach oscylujących wokół tematu wreszcie dobrnąłem do meritum sprawy. Do serca, mrocznej Czernobylskiej Zony. Do jednego z najstraszniejszych miejsc na naszej planecie, wobec którego ludzie po dziś dzień czują trwogę. Do Elektrowni Atomowej im. Владимирa Ильичa Ульяновa ( Wladimira Iljicza Uljanowa) znanego powszechnie pod gromkim przydomkiem Lenin. Tak…. Bowiem po opuszczeniu miasteczka Czernobyl i przejechaniu około 15 km leśną puszczą, naglę zza linii drzew wyjrzała ona we własnej postaci. Tytaniczna konstrukcja, o której słyszał każdy człowiek na naszej planecie. Powiem wam… nie dziwie się, że to była największa elektrownia świata, bo po niej to widać. Oooj widać. Obiekt jest iście kolosalnych rozmiarów i człowiek momentalnie czuje się przy nim malutki i nieważny jak mróweczka. I ja rozumiem czemu tak jest…. W momencie, gdy zobaczyłem owego giganta zrozumiałem, czemu urbaniści w ZSRR zawsze kreowali monumentalne struktury. Wielkie, puste, wybetonowane place, gigantyczne, szare blokowiska, potężne fabryki. Wszystko to jakby nie pasowało do człowieka, jakby było robione pod inny, nieznany, większy gatunek. Ale nie. To wszystko było dla ludzi, po prostu komuniści chcieli, aby otoczenie mroziło krew w żyłach. Chcieli, aby na pierwszy rzut oka było widać co potrafi wykreować gospodarka Marksistowska. Jaka jest ona potężna i dostatnia. A człowiek? Niech się czuje nieswojo, niech będzie zahukany i malutki. Bo on ma być malutki, on ma się czuć jak nic nie znacząca mróweczka, mróweczka, która nikogo nie obchodzi. Która jest jak ziarenko piasku na plaży wszechwładnego komunizmu. Tak, czy inaczej... troszkę odpłynąłem. Powiem wam jedno, gdy ujrzałem elektrownie byłem zdziwiony, gdyż wyglądała ona jak potężny okręt bojowy. Lśniący, wymalowany, zadbany jakby zaraz miał ruszyć w rejs ale… tylko w 4/5. Bowiem jedna część tutaj nie pasowała. Część ta, zardzewiała i waląca się, sprawia wrażenie jakby pochodziła z innego świata. Zupełnie jakby, ktoś namalował na ziemi kreskę i powiedział, dalej już nie wchodzimy. Częścią tą był rzecz jasna sarkofag reaktora nr 4. Posępny, zardzewiały, pozostawiony sam sobie. Jakby zapomniany, ale nieee… nikt o nim nie zapomniał. Ludzie po prostu się owej bestii boją, bo choć uśpiona? Nigdy nie wiadomo kiedy się przebudzi i pożre kolejnego człowieka. Na owym materiale jeszcze takich szczegółów nie opowiadam bowiem tylko przejechaliśmy pod elektrownią w drodze do „miasta” Prypeć. Dokładniej wypowiem się na temat sarkofagu, w przyszłości, gdy wracając z „miasta” podejdziemy wprost pod jego ściany. Póki co? Zdradzam tylko część historii i płynę w opowieści dalej, do struktur i miejsc, które odwiedziłem. A jakie to miejsca? Oglądajcie a się dowiecie :)
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: