Szykując się na Kaukaz
Автор: Z rynsztoka na sam szczyt
Загружено: 2025-04-12
Просмотров: 188
Описание:
Trochę o ostatnich zbrojeniach na lipcowe, zimne Góry... :)
SZYKUJĄC SIĘ NA KAUKAZ:
To, że sprzętu nigdy za wiele – to już dawno wiem. To, że przed każdym nowym Wędrowaniem zawsze trza coś dokupić – to też normalka. I samo to zbrojenie się w nowe potrzebności – to już jest czas Przygody. Wzmożenie działań zbrojeniowych zauważono tak gdzieś od wczoraj.
BUTY (La Sportiva G-Summit):
Wczoraj wjechał Pan Kurier. Pochłonięty zadaniami serwowanymi przez codzienność, trochę już nawet o Nim zapomniałem. Buty dostarczył. Buty nie byle jakie. Kazały czekać na siebie pewno ze dwa tygodnie. La Sportiva ma swoją fabrykę we włoskich Dolomitach, a pół Brygady Tworzącej deklaruje się jako zapalone, Górskie Łaziki. Przemawiające. Reszta wszystkich firm już dawno szyje rękami chińskich siedmiolatków albo przeniosła się gdzieś do Transylwanii.
G-Summit to buty, co gadają o nich, że „game changery”. Zmieniają reguły gry, prawie jak siuśniki. Mogą pracować na Górach Wysokich, nie straszne im temperatury rzędu minus i lepiej 40 stopni. W bucie zewnętrznym jest jeszcze drugi, wyciągany botek, co grzeje jak cholera. W razie zbyt zimnych nocy, można w botkach chodzić po namiocie i spać w nich w śpiworku, a gdyby było za ciepło, to rezygnujesz z botka i wrzucasz tradycyjne wkładki. Przy tym wszystkim są śmiesznie lekkie – cały but to chyba tak z 700 gramów, choć wyglądają potężnie, jakby chwilę temu wyrwane z nóg klauna z mcdonalda. Wszystko bardzo fajnie się zakłada, nie ma żadnych sznurowadeł tylko idiotoodporne pokrętło BOA, co obsłużysz go nawet rękawicą do boksowania. Producenci zapewniają, że w tych butach przeżyjesz wiele pięknych i gorących szczytowań, tylko nie wiem, co na to Twoja Stara...
Na podeszwie są rowki z tyłu i z przodu, więc można zapodać – tak samo proste w użyciu – automatyczne raki. Takowe też dzisiaj zapodałem:
RAKI (Petzl Vasak Leverlock):
Do sklepu wziąłem buciory. W plecaku, nie na nogach. Przymierzyliśmy ze trzy pary, Petzle „siadły” najsensowniej. Bucior duży, na koputo numer 46 i pół nie wszystkie tipsy się łapią. Ten model ma też przeczepiane wihajstry z przodu, więc można zapodać też jako półautomaty, jeśliby była potrzeba przytwierdzić do buta bez rowa z przodu. Stalowe, dwanaście zębisk. Raki miewają od 10 do 14 zębów, czyli tak przyzwoicie. Jedne mają regulowane zęby przednie – ale to nie jest mi potrzebne – jestem zbyt leniwy, żeby się wspinać po pionowych, lodowych ścianach. Póki co.
Do raków wziąłem od razu też etui. Petzl Fakir chyba. No, i fajnie. A jak raki, to i...
CZEKAN (Petzl Glacier):
Poczytałem (tak, jednak czasem coś czytam), że przy wybieraniu kilofa ważna jest jego długość. Że przy 180 cm wzrostu, sensownie jest wybrać taki ponad 60 cm długości. Przymiarki w sklepie to zweryfikowały – Pan twierdził, że przy staniu prosto i trzymaniu go, czekan ma się kończyć przy kostce. Tym sposobem, wziąłem taki 75-centymetrowy. I w końcu mam coś długiego.
Są jeszcze czekany powykrzywiane i z wyglądu agresywne w ciul – takie to już dla wyczynowców. Dla zwykłego łażenia lodowcowymi jęzorami, proste konstrukcje są całkiem wystarczające.
A, żeby na tym lodowcu było bezpiecznie, to trzeba mieć też stringi:
UPRZĄŻ WSPINACZKOWA (Petzl Sitta):
Różowych nie mieli, to wziąłem pomarańczowe. Przedtem podyndałem sobie chwilę w kilku innych, przy sklepowej ściance wspinaczkowej – to już wiesz, czemu samo zbrojenie jest Ci już Przygodą? Padło znowu na Petzla – dużo tej tu firmy dzisiaj. Ta uprząż najlepiej „siadła” na moje sexi dupsko, zdaje się, że będzie też dobra na via ferraty. Od skompletowania się na „drogi żelazne” dzieli mnie już tylko zakup lonży – tych dzisiaj nie mieli, ale to się nie pali. Kask już gdzieś tam, w polskim base-campie, już jest.
Uprząż od Petzla jest fajnie lekka i niewielka. Dużo hajsów chcieli, ale dali promocję. Da się żyć. Było też do wyboru pełno przecenionych Mammutów – z tym, że chodzą słuchy, że ta firma powypuszczała ostatnio jakieś buble – są do zwrotu i kiepsko to wygląda – zda się, że Mammut jest na skraju wyginięcia. Nazwa zobowiązuje.
SPODNIE (Rab Kangri GTX):
I jeszcze spodnie sobie wziąłem. Tak mocno goretexowe. W swoich Fjällrävenach pewnie bym Kaukaz obskoczył – i pewnie tak będzie – ale do całkowitej pewności wolę mieć w plecaku jeszcze te. Pewność kosztuje nieco ponad trzy stówy. W spodniach rozpinają się całe nogawki, więc można zakładać/ściągać nawet bez ściągania buciorów. Obszerne, z luftnikami, specjalnie trochę większe – żeby wszystko się elegancko zmieściło. A jak znudzi mi się Górskie szwendanie to mogę robić w striptizie. O takie spodnie nic nie robiłem.
Jest na testowym stole jeszcze porządny filtr do wody - GRAYL GEOPRESS, jest też i fajne etui na telefon do przyczepienia do plecaka – REELOQ PRO. Te dwie sprawy mam dzięki Joranowi z Tanzanii 😁. I jest jeszcze kostka wosku, którym impregnuje się szwedzkie ciuchy tak, że potem będę już tak pancerny jak koń na białym rycerzu.
Fajnego weekendowania!
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: