Płomień, który ją pochłonął, ujawnił morderców – Sprawa Suzanne Klymenko (Jawor, 1992)
Автор: Славянские ужасы
Загружено: 2026-02-20
Просмотров: 211
Описание:
📌 Zasubskrybuj kanał po więcej słowiańskich historii grozy: / @słowiańskie-historie-grozy
_
00:00 Wstęp.
00:31 Rozdział 1: Kiedy cisza w domu staje się zbyt głośna.
03:53 Rozdział 2: Kobieta z Wałbrzycha i dom, który stał się czymś innym.
09:47 Rozdział 3: Zaproszenie, które było pułapką.
15:15 Rozdział 4: Cisza jako forma współudziału.
19:17 Rozdział 5: Schowek pod schodami — pierwsza noc.
23:27 Rozdział 6: Dom przy bocznej uliczce — siedem dni.
30:10 Rozdział 7: Co słyszeli sąsiedzi i czego nie powiedzieli.
34:19 Rozdział 8: Siódma noc.
39:07 Rozdział 9: Ogień i instynkt.
42:22 Rozdział 10: Słowa, które przeżyły ogień.
45:05 Rozdział 11: Dom, który się posprzątał.
48:28 Rozdział 12: Sala sądowa i to, co z niej zostaje.
53:52 Rozdział 13: To, czego ogień nie tknął.
_
Jawor, styczeń 1992 roku. Ulice zamarzają w milczeniu, niebo jest szare od tygodni, a w mieszkaniu przy ulicy Wojska Polskiego Zuzanna Klymenko miała siedemnaście lat i dom zbyt cichy. Ojciec zostawił klucze na stole i wyszedł. Starsza siostra wyprowadziła się wkrótce potem. Matka pracowała na dwie zmiany. I zostały tylko ciche ściany.
Przez lata Zuzanna znajdowała schronienie w domu przy ulicy Różanej 14 — u Joanny Brudz, kobiety ponad dekadę starszej, przy której dzieciach pomagała od szóstego roku życia. Sąsiadka z naprzeciwka zeznała później, że Zuzanna przychodziła tam niemal codziennie — latem i zimą, w deszczu i mrozie — wyglądając spokojnie, jak dziecko przychodzące do bliskich. Nikt nie widział w tym nic niepokojącego.
Wszystko zmieniło się jesienią 1991 roku, gdy do Jaworu przyjechała Bożena Rybacka z Wałbrzycha — miasta w głębokim kryzysie po zamknięciu kopalni. Bożena przyprowadziła ze sobą troje małych dzieci i wkrótce stała się stałą mieszkanką domu przy Różanej 14. Razem z nią pojawił się Dariusz Kempa — mężczyzna krępy, z tatuażem na prawym przedramieniu, który de facto zamieszkał w domu, choć formalnie miał inny adres. A potem Marek Solarz — wysoki, kościsty, przychodzący i odchodzący według harmonogramu, który znał tylko on.
Dom przy Różanej zmieniał się powoli. Wieczorny śmiech opisywany przez sąsiadkę jako nieprzyjemny. Kłótnie o ostrzejszym tonie. Tłuczenie szkła na tylnym podwórku o późnych godzinach. Joanna coraz rzadziej mówiła nie.
Starsza siostra Zuzanny prosiła ją kilkakrotnie, żeby trzymała się z dala od tamtego domu. Zuzanna słuchała, kiwała głową i wracała. Bo Joanna była dla niej czymś w rodzaju zastępczej figury dorosłej osoby — i przełożyć to na zimne decyzje w wieku siedemnastu lat jest trudniej, niż mogłoby się wydawać z zewnątrz.
15 stycznia 1992 roku Zuzanna nie wróciła do domu.
Co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami — w opuszczonym miejscu, do którego nikt z zewnątrz nie miał wchodzić — to historia przechowywana w suchych protokołach sądowych stawiających jedno pytanie: jak to możliwe, że przez tydzień w mieście liczącym ponad dwadzieścia trzy tysiące mieszkańców nikt nie przyszedł?
Sąsiedzi słyszeli. Niektórzy zeznali to wprost. Każdy działał według własnej logiki — ale razem tworzyli mur ciszy otaczający jedno miejsce kilka ulic od szkoły Zuzanny, od domu jej matki.
Ta sprawa to nie tylko zapis przestępstwa. To dokument o milczeniu społecznym — o tym, jak rozproszenie odpowiedzialności pozwala, by rzeczy niemożliwe do zniesienia trwały w obecności wielu oczu i wielu uszu. To historia o Jaworze roku 1992, o Polsce początku transformacji, o domach zmieniających się powoli, aż stają się czymś nie do poznania.
To, co wydarzyło się siódmej nocy — i wszystko, co nastąpiło potem — pozostaje w tej historii.
#polska #poland #horror #horrorpsychologiczny #opowiescigrozy #mrocznehistorie #grozaslowianska #terrorpsychologiczny #terrorgrozy #terrormroczny
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: