Polonez 1500. Ruda zjadła Borewicza część 1 - Prezentacja zwłok.
Автор: Marcin Krawczyk
Загружено: 2018-09-09
Просмотров: 44829
Описание: Historia zaczyna się w 2013 roku. Chcę kupić garaż i przypadkowo dowiaduje się że ktoś ma garaż i z niego nie korzysta a w garażu stoi stary Polonez. Rozmowy przez pośrednika bez nacisków trwają 3 lata. W miedzy czasie kupuje sobie garaż ale nie odpuszczam tego tematu bo chce zobaczyć tego Poloneza. W 2016 roku dochodzi do spotkania z właścicielem Poloneza. Umawiamy się na uroczyste otwarcie garażu. Namawiam go żeby wszystko nakręcić kamerą najlepiej z telewizją że wchodzimy do garażu do którego nikt nie zaglądał przez 19 lat. Niestety nie zgadza się na to szanując swoją prywatność. Dlatego z tego wydarzenia posiadam tylko zdjęcia robione telefonem bo na to dostałem od niego zgodę. Nadchodzi ten dzień 22 kwietnia 2016 roku. Kłódka jest tak zardzewiała że musimy ją ciąć. Z trudem otwieramy prawe skrzydło drewnianej bramy garażowej. Z mroku wyłania się wiśniowy Borewicz czyli Polonez 1500 z 1980 roku. Dowiaduje się że pierwszym właścicielem od 1980 do 1986 roku był oficer LWP. W 1982 roku miał wypadek i zmienione było nadwozie na nowe. Czyli karoseria pochodzi z 1982 roku. Od 1986 roku do 2016 w jednych rękach (od 1997 roku zaparkowany i zamknięty w garażu). Depcząc po posadzce garażu mam wrażenie jakbym chodził po mchu. Przeszywający smród wilgoci i grzyba. Progi Borewicza a właściwie to co z nich zostało leżą na posadzce. Zbiornik paliwa też ledwo się trzyma obwieszony na ostatnich fragmentach opasek. W garażu stoją jeszcze dwa rowery Romet Wagant z 1991 roku, ten który był przed Polonezem wygląda lepiej a ten który stoi po lewej stronie tak jak Polonez, jest totalnie pognity. W narożniku cała skrzynka z pustymi szklanymi butelkami po wodzie mineralnej Grodziska. Na półce nad bramą brązowo-czarne od wilgoci kartony po sprzęcie RTV np. magnetowid Sanyo. Z trudem otwieramy drzwi kierowcy w środku rozpacz, wszędzie grzyb i pleśń. Po miesiącu jestem drugi raz. Zabieram Poloneza do siebie. Nie jest to proste zadanie bo wszystkie 4 koła stoją w miejscu. Nie mam tych specjalistycznych wózeczków pod koła wiec ratuje się arkuszami blachy które podkładam pod koła i smaruje olejem żeby był lepszy poślizg. Po 3 godzinach męczarni Polonez siedzi na lawecie. Odrywam lewy przedni błotnik który ledwo się trzyma tak by nie spadł mi w czasie transportu. Pakuje jeszcze rowery i jadę do siebie. Teraz pozostaje kolejne wyzwanie jak go z tej lawety zdjąć skoro wszystkie koła zablokowane. Podczepiam linkę pod słupek ogrodzenia i pod Poloneza i ruszam powoli lawetą tak by Polonez zsuwał się z najazdów. Niestety nie jest to takie proste bo auto nie idzie równo jak po sznurku tylko zsuwa się na boki. Kolejne 3 godziny męki. Ale w końcu udaje się i auto stoi w miejscu w którym chciałem go zaparkować.
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: