UNESCO Indie #9 - Old Delhi
Автор: 40 lat i do piachu
Загружено: 2021-02-01
Просмотров: 3155
Описание:
#UNESCO #Indie #Azja
New Delhi, stolica Indii. Jedno z najludniejszych miast świata. Na powierzchni zaledwie trzy razy większej od Warszawy żyje i mieszka ponad 16 milionów mieszkańców. Kolejne 10 milionów osób mieszka w najbliższej okolicy, w splecionej z miastem aglomeracji. Pośrodku tego nowoczesnego ośrodka przemysłu, kultury i administracji niczym rodzynek w cieście tkwi Old Delhi – stara dzielnica. Indie rozwijają się, ich satelity lecą w kosmos, ale tutaj czas sprawia wrażenie, że wziął dłuższy urlop.
To nasz kolejny dzień podróży po Indiach. Przylatujemy z Kalkuty rankiem, gdy słońce dopiero wspina się nad horyzont. Zgodnie z naszym zwyczajem nie mamy zarezerwowanego noclegu, będziemy go szukać już na miejscu. Wrzucamy 30-kilogramowe plecaki na pakę taksówki i każemy się zawieść do starego miasta – w zupełnie przypadkowo kliknięty punkt w ekranie nawigacji. Doświadczenie mówi, że w Indiach lepiej samemu wybrać hotel „na miejscu” niż zdawać się na oferty pełne przekoloryzowane zdjęć na portalach bookingowych. Hindusi są mistrzami świata w kolorowaniu. A hinduscy hotelarz są mistrzami wśród hinduskich mistrzów.
Jazda z lotniska tego ogromnego miasta-molocha do dzielnicy Old Delhi trwa kilkadziesiąt minut. Mamy szczęście, godzina nie sprzyja jeszcze ulicznym korkom o których tak wiele czytaliśmy. Nasza mała taksówka przeciska się zgrabnie przez tłumy i pokonuje kolejne ronda. Z każdym kilometrem jest jednak coraz bardziej wąsko i ludnie. Samochody, tuk-tuki, motocykle, w końcu nawet wozy zaprzęgnięte w woły blokują drogę. Kierowca nerwowo próbuje przebijać się przez ten zwarty tłum by dowieźć nas do zaznaczonego punktu. Gdy pokazujemy mu, że może nas wysadzić gdziekolwiek, choćby tu i teraz, przyjmuje to z wielką ulgą.
Tłum jest taki, że problem mamy nawet w wyjściem z samochodu i wyciągnięciem plecaków. Ale w końcu jesteśmy – Stare Miasto Delhi, zresztą jedno z kilku: bo New Delhi to efekt budowania kolejnych miast przez kolejnych władców tuż obok siebie, lub wręcz jedno na drugim.
Słońce stoi już całkiem wysoko i odbijamy się od bajecznie zróżnicowanego tłumu. By zacząć iść trzeba przełamać barierę własnej strefy i po prostu wepchnąć się w ludzi. Nie jest to miejsce dla każdego, nie są to piękne, wąskie uliczki chorwackich miasteczek. Tutaj budynki nie podlegają renowacji – po zbudowaniu żyją tak długo aż się zawalą. Na tych ulicach się żyje, mieszka, załatwia wszystkie potrzeby. Na ulicach się rodzi i umiera. Każdy metr kwadratowy zajęty jest CZYMŚ i KIMŚ. Obijamy się plecakami o współprzechodniów, o stragany, o rogaciznę i pstrokacizną – psy, woły, osły, krowy.
Plan wydawał się prosty: gdzie jest stare miasto, tam są stare hotele. Nasze wymagania są dość specyficzne, choć zrozumieją je wszyscy podróżnicy: ma być klimatycznie, w centrum, lokalnie i przystępnie. Lokalny hotel z wodą i łazienką, bez szczurów i z czystą pościelą. Okno w pokoju będzie miłym dodatkiem – bo to akurat w Indiach nie jest oczywistością. Po kilku minutach giniemy w wąskich, zamkniętych budynkami uliczkach pełnych ludzi i wszelkich innych stworzeń.
Coś jednak nie zgadza się z naszą dotychczasową praktyką i doświadczeniem. Stare Miasta zawsze słyną ze starych hoteli w których podróżnicy tacy jak my odkrywają przytulne, maje pokoiki. Domy stoją jeden na drugim – wszystko się zgadza, tak miało być – ale upragnionych noclegów brak. Kilometr, dwa, pół godziny, godzina – nigdzie żadnych obiektów noclegowych. Tylko tłum mieszkańców fala za falą niezmordowanie gnający przed siebie.
Robi się gorąco, plecaki ważą coraz więcej, pot zaczyna zalewać nam czoła. Nie mamy Internetu, tylko gubiącą się, pełną kresek nawigację. Robimy przystanek by złapać oddech i zastanowić się co robimy źle. To niemożliwe, ale przeszliśmy już trzy kilometry i nie zobaczyliśmy ani jednego hoteliku. Z zastanawiania się wyrywa nas przebijające się przez gwar tłumu zdanie. Jest tak inne, tak swojskie, takie trafiające w głąb słowiańskiej duszy. Usłyszelibyśmy je zawsze i wszędzie, w pędzącym metrze i jadąc okrakiem na ciężarówce: „K…wa Mać!”
Aż podskakujemy! Rozglądamy się dookoła i widzimy dwie wyróżniające się z tłumu kobiety. Europejki. Polki! Nawiązuje się szybka rozmowa, szybki papierosek. Od pół godziny dziewczyny szukają wejścia do metra. Co dla nas najważniejsze – mają Internet i możemy rzucić okiem na sytuację. Doznajemy olśnienia: w Old Delhi nie ma hoteli, to niemal w stu procentach dzielnica mieszkańców. Tutaj nikt nie wjedzie, więc szanse na biznesowy sukces – w tym gnieździe średniowiecza – są równe zeru. Nawet przyjezdni hindusi nocują poza starym miastem.
Dalszą część przeczytacie (plus zdjęcia!) na blogu https://40latidopiachu.pl/2021/02/02/...
Повторяем попытку...
Доступные форматы для скачивания:
Скачать видео
-
Информация по загрузке: